Dorobiliśmy się nowej choroby cywilizacyjnej. Mówię, niestety, całkiem poważnie o kwestii, która zaczyna dotykać coraz szersze grono ludzi. Siedzący tryb życia, czy pracy, przeróżne skazujące nas na wielogodzinne ślęczenie przed komputerem zadania, nieergonomiczne krzesła, czy fotele biurowe, źle dobrane do naszego wzrostu biurko, brak podkładek do klawiatur i myszek plus brak ruchu i mamy smutny efekt. Dodaj do tego nieodłączny smartphone, który każe ciągle pochylać głowę i obciążać szyję. W efekcie już 30-to, 40-to-parolatkowie cierpią na zespół cieśni nadgarstka, zaczynają mieć problemy ze stawami, puchną im palce, drętwieją ręce i dłonie. Kiedy kręgosłup, też i szyjny, jest regularnie przeciążany i źle traktowany, przestaje być wesoło. Nagle prosta czynność, zwykła i automatyczna, jak zaciśnięcie dłoni, czy chwycenie czegoś zdają się przekraczać możliwości.

 

Gotujący, którzy „miotają” naczyniami po kuchni

Niejednemu takiemu nieszczęśnikowi przychodzi wysłuchiwać tyrad na temat jego permanentnej niezdarności, kiedy wypada mu z ręki, np., pokrywka, garnek, czy patelnia. Okazuje się, że zmiany reumatologiczne, choroby stawów i spisane wyżej przypadłości plus artretyzm pojawiają się u coraz młodszych pokoleń. Tu nie chodzi o niezdarność, ale o zdrowie i kłopoty z rękami. Utrzymanie ciężkiego garnka, czy patelni staje się problemem nie tylko zawodowych kucharzy, którzy godzinami stoją przy kuchni, ale też zmorą wielu gotujących w domu, którzy bardzo lubią spędzać wiele czasu „przy garach”.

Zdarza nam się, co przykre, coraz częściej słyszeć od coraz młodszych Klientów obu płci, o takich właśnie problemach. Muszą z żalem rezygnować z, np., żeliwa, bo go, po prostu, nie uniosą. Stąd zrodziła się całkiem realna potrzeba, by znaleźć takie naczynia, które są doskonale wykonane, bezpieczne dla zdrowia, bardzo trwałe, a przy tym dość lekkie.

 

To, co lekkie, często bywa słabej jakości

Nauczyła nas tego, niestety, praktyka. Lekkie naczynia często tworzone są z byle jakich materiałów, blachy zamiast stali, oszukańczego, zanieczyszczonego stopu, zamiast prawdziwego, solidnego żeliwa. Długie lata zajęło mi poszukiwanie doskonałych garnków i patelni klasy Premium i Super Premium, które nie będą zbyt ciężkie, a będą za to należały do grupy naczyń godnych polecenia i zaufania.

W naszej branży luksusowego AGD niemal wszystko jest ciężkie, albo i nawet bardzo ciężkie. Patelnia żeliwna, dla przykładu, potrafi ważyć i 4-5 kg, duży żeliwny garnek potrafi dojść do 7-8 kg - przy czym mówię cały czas o pustych naczyniach. Dodaj do tego zupy, pieczenie, zapiekanki itp. i po, przysłowiowej, „robocie”, albo „ptokach” (zależy od regionu). Wielowarstwowe stalowe patelnie, czy garnki, miedziane naczynia, wiele naczyń z eko-aluminium – to wszystko swoje waży. Na pewno przemawia to na ich korzyść, bo są jakościowo wyśmienite - czuć, ile materiału na nie wyszło i od razu wiadomo, że producent na nich nie oszczędzał.

Ale - jeśli ktoś zaczyna mieć problem z dłońmi, czy rękami lub kręgosłupem, takie cudeńka kuchennej technologii odpadają. Czego w takim razie szukać?

 

 

Eva Solo - mistrz luksusowych, lekkich naczyń

I wreszcie udało się znaleźć garnki i patelnie światowej klasy producenta, które są doskonale wykonane, spełniają wszystkie wymogi stawiane naprawdę zaawansowanym naczyniom, a są przy okazji lekkie. Chciałem zwrócić Waszą uwagę na kultową, niezwykle piękną z racji i formy i drewnianych uchwytów kolekcję Nordic Kitchen duńskiej marki Eva Solo. Ta seria jest o tyle niezwykła, że łączy w sobie garnki, patelnie i rondle ze stali (wykończone drewnem) oraz czarne, przypominające do złudzenia żeliwo czarne naczynia z nieprzywierającą powłoką (które faktycznie powstały z eko-alumium).

O tej zjawiskowej serii pisaliśmy już TUTAJ, więc nie ma sensu się powtarzać. Tym, co zasługuje na uwagę, jest waga naczyń ze stalowo-czarnej kolekcji Nordic Kitchen. Garnki, które wyglądają jak żeliwo, a które faktycznie stworzono z grubego, specjalnego ekologicznego aluminium, rzecz jasna bezpiecznego dla zdrowia, są zaskakująco lekkie. 6-litrowy garnek waży z pokrywą ok. 2,6 kg, bez pokrywki jego waga schodzi poniżej 2 kg, co jak na świat luksusowych, doskonale wykonanych naczyń o tej pojemności jest kwestią totalnie zaskakującą, tym bardziej, że ścianki i dna są potężne (mają nawet i ponad 0,5 cm grubości).

 

 

Stalowe naczynia też ważą niewiele

I tę samą sytuację mamy w przypadku stalowych naczyń z kolekcji Nordic Kitchen marki Eva Solo. Tu z kolei wagę zredukowano dzięki kapslowanemu, 3-warstwowemu dnu, które skrywa warstwę aluminium, czyli doskonałego przewodnika ciepła. Stalowe rondle i patelnie mają drewniane uchwyty, które nie zwiększają masy naczyń. W przypadku garnków projektanci - grupa Tools Design - zdecydowali się na „chudy” pas stali, który tworzy uchwyty. Mimo, iż sprawiają wrażenie dość delikatnych, są bardzo wygodne, doskonale wpasowują się nawet w moją niedźwiedzią dłoń (albo odwrotnie). I dzięki temu znowu zredukowano nieco wagę naczyń. Przy tym, co mnie – jako wielkiego i wnikliwego badacza kuchennych technologii – cieszy, te naczynia idealnie sprawdzają się w kuchni nawet profesjonalisty. Waga nijak nie wpłynęła tu na zminimalizowanie funkcjonalności naczyń Nordic Kitchen. Zarówno ekologiczne aluminium, jak i 3-warstwowe dno stalowych naczyń świetnie rozprowadzają ciepło po garnkach i patelniach. Więc gotuje się, smaży i dusi szybko i sprawnie.

 

Sumując

Jeśli zniechęciły Cię nędznej jakości (a lekkie) naczynia, masz szansę wymienić je na coś doskonałego, a też dość lekkiego. Design, wyśmienite materiały i wielka staranność wykonania sprawiają, że naczynia Nordic Kitchen to swoiste arcydzieła kuchennej sztuki użytkowej. Nie należą do tanich, ale taka już natura sprzętu klasy Premium. Przemawia za nimi na pewno to, że wytrwają całymi latami, a 4-krotnie nakładana powłoka nieprzywierająca w czarnych naczyniach i niektórych stalowych patelniach sprawi, że będziesz gotować zdrowo i dietetycznie.

 

Krystian Wawrzyczek, specjalista z zakresu żywienia, technik i technologii kulinarnych

Zdjęcia: Grupa NasTroje