Każdy, kto miał szansę skosztować potrawy gotowanej, duszonej, czy pieczonej lub smażonej w, czy na żeliwie, zawsze podkreśla to samo - smak był jakiś inny, lepszy, mocniejszy i wyrazistszy. W zależności od jakości samego żeliwa i glazury, którą zostało pokryte, smaki będą wzmacniane dobrze, doskonale lub wybitnie.

Trudno, niestety, opisać to wrażenie podbijania i intensyfikowania smaku. To tak, jakby potrawa przygotowywana w żeliwie smakowała podwójnie. Najprościej mówiąc - czujesz, jakbyś spróbował specjałów sprzed 40-50 lat, gdy wszystko było naturalne, smakowało sobą, nie chemią i pestycydami.

 

Japońska glazura żeliwnych naczyń czyni cuda

Od długich dekad jesteśmy wielkimi wielbicielami żeliwnych garnków i patelni. Ale od czasu, gdy poznaliśmy japońskie naczynia Unilloy, marki SSC, nasza pasja przeniosła się na zupełnie inny poziom.

To, co potrafią żeliwne garnki Unilloy, przekroczyło moce sprawcze doskonałego europejskiego żeliwa marek Staub, czy Le Creuset, które świat zna i ceni od długich lat, nie bez przyczyny twierdząc, że to żeliwo najwyższej próby.

A tu nagle na polskim rynku pojawi się wielkie objawienie. Japońskie, najlżejsze żeliwo świata Unilloy. I wszyscy otwierają ze zdumienia oczy. My otwarliśmy je jako jedni z pierwszych testujących naczynia w Polsce jesienią 2020 roku.

Japończycy są niezwykli. Dzięki swoistej hermetyczności niechętnie korzystają z wynalazków innych krajów, tworząc własne technologie. I tak japońska emalia, która ze znaną nam emalią nie ma nic wspólnego, a współcześnie nazywana jest glazurą zapobiegającą przywieraniu, powstała już w XIX wieku i do dziś jest udoskonalana. To, co japońscy rzemieślnicy robią z glazurą powlekającą żeliwne naczynia to totalny majstersztyk. Jest perfekcyjnie gładka (lub bardzo delikatnie szorstka w czarnej odsłonie naczyń), nie ma porów (europejskiej glazurze do nie pod tym względem daleko), jest niezwykle odporna na uszkodzenia i jak żadna inna wzmacnia smaki.

 

Czegoś takiego jeszcze nie jedliśmy i nie czuliśmy!

Tu historia z życia (naszego studyjnego) wzięta. Byliśmy umówieni na filmowanie potrawy, której znaczącym składnikiem były domowej roboty kopytka, czyli pierogi leniwe, jak się je różnie nazywa. Czekając na gotującą, obraliśmy ziemniaki, zaznaczymy, że to były ziemniaki całkiem pospolite, kupione w równie pospolitym markecie. Nie ziemniaki bio, nie z Marsa, czy Księżyca, takie całkiem codzienne, ziemskie. Dla próby ugotowaliśmy je w garnku Unilloy, który dopiero co zagościł w naszym studio. To było pierwsze starcie z nowym dla nas, japońskim, najlżejszym na świecie żeliwem.

Czuliśmy się trochę głupio, że przed pięknym, białym garnkiem projektowanym przez słynnego Komina Yamadę postawiliśmy tak banalne zadanie. Ale, ziemniaki były do filmu niezbędne.

Ziemniaki gotowały się pod przykryciem w maluśkiej ilości wody, ok. 300 ml, jakieś 16-18 minut, co już było doskonałym osiągnięciem. Czyli garnek zdał pierwszy egzamin - gotowanie w minimalnej ilości wody okazało się być absolutnie możliwe (sporo wody odlaliśmy).

Nagle otwierają się drzwi do studio. Wchodzi nasza prezenterka i z oburzeniem pyta, dlaczego już przygotowaliśmy kopytka, skoro miały być gotowane na wizji. Wyobrażacie sobie, że zwykłe, pospolite marketowe ziemniaki pachniały ziemniakami i białym serem?! „Zapachnięliśmy” studio i cały korytarz, czyli jakiś 100 metrów kwadratowych aromatem gotowych, pysznych, domowych leniwych pierogów, które, co zabawne, powstały dopiero godzinę później. Oto, jak sprytne są żeliwne naczynia Unilloy. Zakrzywiają czasoprzestrzeń.

Trzeba jeszcze jakiejś rekomendacji?

 

 

Co tylko ugotujesz, będzie smakować świetnie

Duszone, smażone, pieczone, gotowane potrawy - w wysokich i niskich żeliwnych garnkach i głębokich patelniach Unilloy przygotujesz dosłownie wszystko, co Ci tylko przyjdzie na myśl. Glazura naczyń jest perfekcyjnie gładka, co doskonale upraszcza gotowanie, czy smażenie, o myciu nie wspominamy, bo mycia niemal tu nie ma. Przecierasz garnek gąbką z płynem, spłukujesz i gotowe.

Dzięki doskonałej glazurze żeliwne garnki Unilloy nie wchłaniają zapachów. Możesz przygotować zapiekankę z ryby, czy zupę rybną, a zaraz później, po umyciu naczynia, zrobić budyń, czy upiec biszkopt.

Sprawdziliśmy, że nasze ulubione francuskie żeliwo, np. marek Staub, czy Le Creuset, choć zapachów nie przenosi, czasem jednak ma kłopoty z absolutnie skrajnymi smakami potraw gotowanych jedne  po drugich. Smaki bywają, jak na nasz gust, czasem nieco za mocno eksponowane. Unilloy robi to wiele bardziej subtelnie. Wzmacnia smaki bardzo mocno, ale nie przesadza. Subtelnie, niemal od niechcenia wydobywa z nich wielorakość poziomów i głębię.

 

Przepiękny design naczyń Unilloy zmusza do lepszego gotowania

Wielu uważa powyższe za bzdurę, ale ta prawda jest zbadana przez fachowców i dawno potwierdzona przez prawdziwych miłośników kuchni. Ładne naczynia z doskonałych materiałów odmieniają nie tylko samą kuchnię, ale nakazują lepiej, czyli twórczo i w bardziej wyszukany sposób gotować. Nie oznacza to, że w żeliwnych garnkach Unilloy nie ugotujesz barszczu, grochówki, czy zupy pomidorowej. Tyle, że nawet prosta potrawa będzie smakować lepiej, bo sam urok naczynia nakaże Ci mocniej się postarać. A glazura dopełni Twoich starań. W efekcie rodzina uzależni się od Twojego gotowania.

 

Krystian Wawrzyczek, specjalista z zakresu technik, technologii kulinarnych, wielki orędownik gotowania w żeliwnych naczyniach

Joanna Gawlikowska - badacz smaków

Zdjęcia: OMC